O tym co można
17 lipca 2017
Choć w praktyce nie jestem przesądna, to te siódemki w dacie muszą coś oznaczać. . Nie wierzę w czarnego kota ani w pechowy piątek trzynastego. Nie łapię się za guzik gdy widzę kominiarza. To ludzie łapali się za głowę gdy usłyszeli, że przeprowadzamy się z miasta na wieś.
Tak, na wiochę.
Wróżyli klęskę, bo jakże można obyć się bez sklepu po drugiej stronie ulicy. Przepowiadali plagi i radzili nam zaopatrzyć spiżarnię w cukier, mąkę i konserwy. Mówili: "dzwońcie jak się zakopiecie w śniegu", rechocząc przy tym jak żaby w okresie godowym. "Co można robić na tej wsi?" zastanawiali się, a na twarzach malował im się szyderczy uśmiech.
Mimo wszystko znalazło się również kilku dzielnych śmiałków, którzy przybili nam piątkę i nas dopingowali. Co można tu robić?
Można delektować się zapachem lasu i łąki.
Biegać boso.
Podziwiać sarny pasące się za oknem popijając przy tym poranna kawę.
Można witać bociany zwiastujące nadejście lata.
Rozkoszować się śmiechem dzieci biegających wokół domu.
Wieczorem słuchać koncertu świerszczy.
O tym będzie ten blog
O tym co można....




Komentarze
Prześlij komentarz